środa, 30 września 2026

Raport miesięczny #9 [sesje 46–54]

Ziemie Jałowe
Wróciłem! Kampania od razu nabrała rozmachu i odrobiliśmy minione miesiące. Chciałbym do końca roku zamknąć kampanię na zasadach Draftu. Na razie na liczniku 91 sesji, moim celem jest okrągła setka. Znowu rozsypała się nam drużyna, jednak nie mam zamiaru zwalniać. Dlatego większość sesji odbyła się w trybie 1:1, gdzie gracz obejmował dowodzenie nad całą drużyną. Stąd też zapewne pewien brak ciągłości w eksploracji. Trup ściele się gęsto. Takiego przemiału postaci sobie nie przypominam od czasu kampanii Pustkowie Piktów. "Nic to" — jak mawiał pułkownik Wołodyjowski, ponieważ "D&D characters die frequently" — jak mawiał z kolei Frank Mentzer. Bohaterowie nie mają lekkiego życia, bowiem na ich drodze postawiłem potwory z gry planszowej MONSTRUM. Nie wytłukli wszystkich podczas poprzedniej kampanii, a szkoda, żeby się zmarnowały, nieprawdaż? Oprócz gry śp. Jacka Ciesielskiego pobrzmiewają tu echa Le Morte d'Arthur, serii Fallout i Mad Max, Odysei i He-mana, a toponimia i onomastyka sugeruje wpływy słowiańskie i skandynawskie. Czyli klasycznie pomieszanie z poplątaniem :)

poniedziałek, 21 września 2026

Galeria Bohaterów – drużyna #3

Trzecia kampania rozpoczęła się i zakończyła najpóźniej. Dobiliśmy do 33 sesji (przypominam: w pierwszej kampanii do 21, w drugiej do 51). W kampanii uczestniczyło 4 graczy. Pod koniec prowadziłem tej samej ekipie naprzemiennie z OD&D i przyznam, że byłem już wówczas bardzo zmęczony Młotkiem. Dlatego też dążyłem do jakiegoś finału i nie oszczędzałem bohaterów. To z kolei tłumaczy wysoką śmiertelność postaci graczy, sięgającą ~88% (drużyna #1: 33,33%, drużyna #2: 26,67%). Zrezygnowałem z polityki potępienia pamięci, dzięki czemu przetrwały wszystkie karty postaci. Jednocześnie rozpocząłem archiwizację przygód. O ile z pierwszej kampanii zachował się tylko wykaz rozegranych sesji, z drugiej — skrótowe podsumowanie, o tyle z trzeciej mam już pełny raport, spisany po zakończeniu na podstawie wcześniejszych notatek. Podczas zbierania materiałów odkryłem archiwum rozmów z dawno nieużywanego komunikatora, gdzie relacjonowałem przebieg sesji innemu koledze (nawiasem mówiąc, członkowi drużyny #2). Lektura tych rozmów (prowadzonych często "na gorąco") po upływie dekady była ciekawym doświadczeniem, pokazującym, jak bardzo zmienił się mój sposób prowadzenia. Były one jednak bezcenne, bo masa szczegółów umknęła z pamięci. Bez wątpienia w utrwalaniu nie pomagały hektolitry wypitego podczas sesji alkoholu.

Były to w sumie klasyczne przygody. Część scenariuszy powtórzyła się, choć często z pewnymi zmianami (głównie w zakresie lokalizacji i imiennictwa). Czasem jednak z lenistwa używałem tych samych elementów, co po latach pozwala połączyć kropki (np. w ten sposób ród von Calahas pojawił się w trzech kampaniach). Oczywiście, wówczas tego nie planowałem, zakładając, że przygody dzieją się w światach równoległych. Graliśmy w miarę zgodnie z zasadami, ale im dalej, tym pojawiło się więcej house rules, rodem przede wszystkim z Basic Role-Playing, którym się wówczas zaczytywałem. 

Teoretycznie ten skład miał predyspozycje do rozegrania kampanii najlepszej pod względem merytorycznym. Przy stole zasiadło kilku historyków, ekonomistów, zagorzałych fantastów, gamerów i erpegowców; jeden z graczy był rekonstruktorem. Ewentualne warhammerowe braki łataliśmy kalkami z Sienkiewicza, Sapkowskiego i zyskującego wówczas popularność Martina. Jednak w praktyce to nie pomagało, wręcz przeciwnie. Zapamiętałem, że dość dużo się kłóciliśmy. A jak byłem w bractwie rycerskim... Erudycja szkodzi! Ale znowu — alkohol na pewno nie pomagał. Pierwotnie miałem zamiar napisać trochę więcej na temat niektórych osób. Myślę, że byłoby to poniekąd zabawne. Po przemyśleniu sprawy (i konsultacji z jednym z graczy) postanowiłem wszakże ograniczyć personalne uwagi do absolutnego minimum, skupiając się na opisie wydarzeń, do których doszło podczas sesji.

poniedziałek, 7 września 2026

Langdalsryggen — góra o tysiącu twarzy

Widok na Osterfjorden
W górnej części niezwykle malowniczej doliny Kaperdalen, pomiędzy jeziorami Bumannsvatnet a Langdalsvatnet, wznosi się niewielki grzbiet górski. W powszechnej świadomości funkcjonuje on jako Langdalsryggen. Taki toponim znajdziemy na mapach topograficznych, w kalendarzach turystycznych, a także na drogowskazie na początku szlaku. Tymczasem na ustawionej w rejonie szczytu tabliczce widnieją aż trzy zupełnie różne nazwy: Langdalsryggen, Bumannsheia oraz Dazzavarri. Skandynawowie powiadają, że ukochane dziecko ma wiele imion. Które z nich jest tym prawdziwym?

wtorek, 1 września 2026

Raport miesięczny #6–8 [sesje 42–45]

Właściwie jest to raport kwartalny (jak na giełdzie). W czerwcu, lipcu i sierpniu poprowadziłem tylko cztery sesje. To duży spadek, więc nie ma się czym chwalić. Ale też nic dziwnego — cała para poszła w zwiedzanie północnej Norwegii. Dobrej pogody tam jak na lekarstwo i szkoda mi było spędzać czas przed komputerem, zwłaszcza że trochę pięknych wieczorów i tak wypadło przez Mundial. Raport z kampanii Arktyczne Lato ukaże się wkrótce. Mam nadzieję, że wraz z nadejściem jesieni sesji będzie coraz więcej. Z pozytywów — zakończyliśmy kampanię na planszy MONSTRUM [tym samym w mega-kampanii na zasadach Draftu dobiliśmy do 82 sesji].

niedziela, 30 sierpnia 2026

Wszystko za Fagerfjellet

Fagerfjellet (widok od wschodu)
Pasmo Fagerfjellet położone jest w kontynentalnej Norwegii, pomiędzy masywami Kistefjellet i Vassbruna. Kształtem przypomina odwróconą literę L. Liczy niecałe 10 km długości w linii prostej; całe pasmo to zaś ~15 km. Administracyjnie przynależy do gmin Senja (w większości) i Målselv. Granica między gminami przebiega wzdłuż południowego szczytu na wysokości ~884 m n.p.m.; wydaje się zresztą, że najwyższy punkt leży już po stronie Målselv. Miejscowa tradycja wyodrębnia cztery szczyty (topper) w grani głównej, idąc od północy: Jordslettinden (587 m), Elveskartinden vel Elveskardstinden (822 m), Blåtinden (872 m, P185) oraz Sørtinden (884 m, P614). Tylko dwa ostatnie to pełnoprawne szczyty, spełniające kryterium prominencji; o zamieszaniu panującym w nazewnictwie i pomiarach wysokości będzie jeszcze mowa.

Fagerfjellet nie jest popularnym celem wędrówek, pozostając nieco na uboczu. W kalendarzach wycieczek (turkalender) Midt-Troms friluftsråd z lat 2012 i 2013 znajdziemy wzmianki o organizowanych wyprawach ze wsi Tårnelv na szczyt Fagerfjell (872 m); przypuszczalnie nie zdobywano wówczas południowego szczytu. Szlak uchodził za średniozaawansowany, oznaczono go bowiem niebieskim kolorem. Natrafiłem na jeden tylko opis przejścia całego masywu (w 2023). W dniu 17 sierpnia br. postanowiłem powtórzyć ten wyczyn. O tym, jak niepozorna wycieczka zamieniła się w wymagającą przeprawę, dowiecie się z lektury tego sprawozdania.

wtorek, 4 sierpnia 2026

Nordkista — szczyt, który nie istniał

Kistefjellet (widok od północy)
Pomysł na tę wyprawę zrodził się w sierpniu ubiegłego roku podczas wędrówki starą drogą meszną, prowadzącą zachodnimi stokami masywu Kistefjellet z Finnsnes do kościoła w Bjorelvnes (gmina Senja, ale na kontynencie). Natrafiłem wówczas na tajemnicze niebieskie znaki, prowadzące w górę, w kierunku północnego wierzchołka o charakterystycznym kształcie. Nie mogłem odnaleźć tego szlaku na żadnej mapie; dopiero potem odkryłem, że niebieski kolor używany jest w ramach konkurencji turystycznej Ti på topp. Postanowiłem, że kiedyś sprawdzę, dokąd prowadzi. Wyprawę poprzedziła solidna kwerenda źródłowa i wywiad środowiskowy. Okazało się, że północne pasmo nosi nazwę Nordheia (655 m), ponad którą wznosi się Nordkista. W oczach miejscowych Nordheia ("heia" oznacza wyżynę lub wrzosowisko) uchodzi za odrębny szczyt, natomiast Nordkista uważana jest za północny wierzchołek Kistefjellet. Tak naprawdę żadne z północnych wzniesień nie jest samodzielną górą — oba nie spełniają bowiem kryterium prominencji. W międzyczasie zdobyłem w zimowych warunkach szczyt Kistefjellet od południa (1003 m) i powtórzyłem dwukrotnie przejście ścieżką kościelną, rozpoznając teren. Wreszcie w połowie maja (konkretniej — w wigilię Dnia Konstytucji) nadeszła odpowiednia chwila!

czwartek, 30 lipca 2026

O jeden szczyt za daleko — wyprawa na Skredfloget

Skredfloget Vest
Skredfloget Vest (879 albo 882 m n.p.m.) to góra praktycznie nieznana. Niesłusznie, jest to bowiem jedna z ośmiu "prawdziwych" gór na Senji (prominencja 612 m). W serwisie Peakbook widnieje tylko jedna, zdawkowa recenzja, napisana przez jakiegoś Ottona. Na mapach nie ma żadnego szlaku. Prognoza pogody dla innych szczytów z mojej listy jest kiepska, zatem szybko podejmuję decyzję — wyruszam na Skredfloget Zachodni!

wtorek, 21 lipca 2026

Tylko dla orłów — wyprawa na Steinskarfjellet

Åkollen/Steinskaret/Steinskarfjellet
Chwilowa przerwa od erpegów. Obecnie uczestniczę w nieco innej kampanii, w której to ja jestem śmiałkiem eksplorującym mapę. Nie napotkałem wprawdzie smoków, ryboludzi ani wielkich krabów, natomiast miałem przyjemność zetknąć się z łosiem, reniferami i delfinami. Rzecz dzieje się na tajemniczej wyspie Senja w północnej Norwegii. Wczoraj (20.07.2026) odbyłem bardzo przyjemną wędrówkę na lokalny szczyt w ramach konkurencji turystycznej Ti på topp. Zapraszam do lektury raportu z tej wyprawy.

piątek, 10 lipca 2026

Jacek Ciesielski – in memoriam

Niedawno pisałem o odkopaniu gry planszowej "Monstrum" autorstwa Jacka Ciesielskiego. Wykorzystanie planszy i kart z tej dziś już niemal zapomnianej planszówki dało mojej kampanii niezłego kopa. Tymczasem wczoraj dowiedziałem się, że 2 lipca Jacek Ciesielski zmarł. Miał 70 lat.

Był postacią niezwykle zasłużoną dla popularyzacji gier fantasy w Polsce. Wystarczy powiedzieć, że to właśnie jemu zawdzięczamy wprowadzenie terminu "gry fabularne" na określenie RPG. Stworzył kultową grę paragrafową "Dreszcz".

Z racji wieku nie załapałem się na jego artykuły w czasopismach "Razem" i "Świat Młodych", ale pudełkowe wydanie "Monstrum" miałem w domu (a właściwie należało do starszego brata). Doskonale pamiętam, jak wielkie wrażenie robiły na mnie tajemnicze nazwy lokacji i potworów. Czuło się w tym ten szczególny "smak przygody, która drży" — klimat Howarda, Vance'a i Moorcocka. Można śmiało powiedzieć, że gry Ciesielskiego (oraz Magiczny Miecz) były naszym polskim odpowiednikiem OD&D.

Dziedzictwo Jacka Ciesielskiego pozostanie żywe w pamięci graczy. Cześć Jego pamięci.

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Raport miesięczny #5 [sesje 39-41]

Maj był naprawdę słaby, nie tylko erpegowo, ale co zrobić. Mimo wszystko coś tam pograliśmy. Przygoda na planszy Monstrum Jacka Ciesielskiego rozwija się ciekawie. Nadałem tej kampanii trochę cech Planescape, ale bardziej z przymrużeniem oka. Nie wyobrażam sobie czytać setek stron, żeby potem poprowadzić kilka sesji, które i tak nie będą miały szans w starciu z nostalgią. A już na pewno nie wkręcałbym się w pseudofilozoficzne rozkminy. Nawiasem mówiąc, z biegiem czasu każda kampania OD&D ma tendencję do ewoluowania w stronę międzyplanetarnych przygód z udziałem istot półboskich.

piątek, 1 maja 2026

Raport miesięczny #4 [sesje 30-38]

W kwietniu ("najokrutniejszym miesiącu" wg T.S. Eliota) poprowadziłem nieco więcej sesji. Kilka wątków zostało zakończonych, otworzyliśmy za to nowy rozdział w kampanii "draftowej". Przyznam, że Warhammer znowu zaczął mnie męczyć, więc przerwa się przyda. Pomysłów mam ciągle sporo, ale grono graczy znowu się zmniejszyło. Dopiero co cieszyłem się z dopływu świeżej krwi, ale jak to często bywa, ich gwiazda szybko rozbłysła i równie szybko zgasła. W wielkie powroty starych wiarusów i tak niespecjalnie wierzyłem. Widocznie selekcja naturalna przy stole działa bez zarzutu — zostają tylko ci, którzy naprawdę chcą grać, reszta wpada na chwilę, odbębnia swoje i znika, niczym łzy w deszczu.

środa, 1 kwietnia 2026

Raport miesięczny #3 [sesje 24-29]

Po intensywnych miesiącach (od października do stycznia) w lutym i marcu przyszło spowolnienie. Główne powody to zmęczenie materiału oraz moja przeprowadzka do Norwegii. Pochłonęła ona masę zasobów — przede wszystkim czasu i energii życiowej. Ponadto sam czuję się teraz jak postać z RPG, eksplorując okolicę. Postaram się mimo wszystko dalej prowadzić przygody w wyimaginowanych światach.

środa, 4 marca 2026

Raport miesięczny #2 [sesje 17-23]

W lutym sesji było może mniej, ale za to zakończyliśmy jedną z kampanii. W sumie przydałby się osobny wpis z okazji dziesięciolecia prowadzenia przeze mnie OD&D. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby przygody były kontynuowane, choć nie ukrywam, że przerwa by mi się przydała. Jednocześnie rozgrywamy kilka wątków w WFRP — mniej lub bardziej spektakularnych, co pokazuje różne oblicza Starego Świata.

poniedziałek, 9 lutego 2026

Zarys chronologii Sudenlandu

Johann von Mecklenberg i Vukotich (WD #118)
W mojej domowej kampanii postanowiłem przywrócić należne miejsce Sudenlandowi. Ta południowa prowincja Imperium, słynąca z produkcji wełny, była kilkakrotnie wspominana w pierwszej edycji systemu. W latach 90. w tajemniczych okolicznościach zniknęła z settingu, powracając dopiero w 4E (dodajmy, że tylko po to, by zaraz znowu zniknąć). Kwestiami geograficznymi zajmiemy się w osobnym tekście. Wpierw postaramy się odpowiedzieć na podstawowe pytanie badawcze: kiedy? Poniższy tekst jest próbą rekonstrukcji kanonu na podstawie sprzecznych źródeł 1E.

sobota, 31 stycznia 2026

Raport miesięczny #1 [sesje 1-16]

Nowy rok rozpoczął się od mocnego uderzenia. Utrzymaliśmy dobre tempo i choć pod lutego czeka mnie duża zmiana życiowa i związana z tym ogromna niepewność, nie mam zamiaru się zatrzymywać. Złapałem wiatr w żagle dzięki pojawieniu się nowych graczy oraz niewątpliwemu zaangażowaniu graczy stałych. Ponadto na pokładzie zameldowało się paru starych wiarusów. I choć udział niektórych z nich będzie pewnie epizodyczny, miło było chociaż na chwilę wskrzesić dawną chwałę. Powrót do Warhammera po równo 10 latach i odkrywanie na nowo tej gry również działa odświeżająco. FIGHT ON!!!

wtorek, 6 stycznia 2026

Podsumowanie roku 2025

Przyszła pora na podsumowanie minionego roku. W 2025 uczestniczyłem w 97 sesjach. Do pełnej liczby zabrakło zaledwie trzech rozgrywek, ale i tak znacząco pobiłem wynik z zeszłego roku (73). Poprowadziłem 88 sesji (~91%), tylko w 9 zagrałem jako gracz. I bardzo dobrze. Najbardziej lubię tworzyć inne światy i obserwować poczynania postaci graczy w kontekście przemian politycznych, społecznych i kulturowych. Granie u kogoś interesuje mnie dużo mniej, chyba że jestem bardzo wciągnięty w uniwersum.

Ostatnie trzy miesiące były bardzo aktywne. Uzyskane w czwartym kwartale wyniki odpowiadają za blisko połowę sesji (41), co obrazuje poniższy wykres:


Na dynamiczny wzrost wpłynęło uruchomienie nowej kampanii z udziałem nowej graczki. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Sesje z jej udziałem stanowiły ~40% z ostatniego kwartału i ~20% całości.

czwartek, 1 stycznia 2026

Raport miesięczny #12 [sesje 72-88]

I kto by pomyślał! Grudzień okazał się najpłodniejszym erpegowo miesiącem minionego już roku 2025. Dobiłem do 88 poprowadzonych sesji. Z większości jestem bardzo zadowolony, a wątki dojrzewają pomału do rozwiązania. Z jakim skutkiem — czas pokaże.