Przyszła pora na podsumowanie minionego roku. W 2025 uczestniczyłem w 97 sesjach. Do pełnej liczby zabrakło zaledwie trzech rozgrywek, ale i tak znacząco pobiłem wynik z zeszłego roku (73). Poprowadziłem 88 sesji (~91%), tylko w 9 zagrałem jako gracz. I bardzo dobrze. Najbardziej lubię tworzyć inne światy i obserwować poczynania postaci graczy w kontekście przemian politycznych, społecznych i kulturowych. Granie u kogoś interesuje mnie dużo mniej, chyba że jestem bardzo wciągnięty w uniwersum.
Ostatnie trzy miesiące były bardzo aktywne. Uzyskane w czwartym kwartale wyniki odpowiadają za blisko połowę sesji (41), co obrazuje poniższy wykres:
Na dynamiczny wzrost wpłynęło uruchomienie nowej kampanii z udziałem nowej graczki. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Sesje z jej udziałem stanowiły ~40% z ostatniego kwartału i ~20% całości.
Jako gracz uczestniczyłem w kampanii Długa zimowa noc, którą już od kilku lat prowadzi Oel. Mowa oczywiście o The One Ring, do której to gry się wreszcie przekonałem, choć opanowanie zasad zajęło mi dłuższy czas; nie pomagały w tym długie odstępy pomiędzy sesjami. Łącznie zagrałem w 22 sesjach od 2022 r., z czego 7 razy w minionym roku. Prowadzony przeze mnie bohater Rigunth wciąż żyje, mimo że w trakcie licznych podróży po Mrocznej Puszczy zaliczył załamanie nerwowe i zarobił permanentny punkt cienia. Dumnie dzierży włócznię z elfim grotem, Księżycowe Ostrze (Kuunterä), oraz tarczę podarowaną mu przez lorda Celeborna.
Ponadto zagraliśmy jeszcze 2 sesje w Alien. Złapałem chwilowego bakcyla na to uniwersum, ponieważ w Dolnośląskim Centrum Filmowym w ramach pokazów klasycznych filmów emitowano pierwszą część Obcego, a dodatkowo ukazał się nowy serial (niezbyt udany, nawiasem mówiąc). Przy okazji odświeżyłem lub nadrobiłem kilka innych tytułów z tej franczyzy. Jednak po masakrze prowadzonej przeze mnie grupki postaci (co wyszło dość realistycznie) straciłem zainteresowanie losem niedobitków. Mechanikę trudno mi ocenić, nie przeszkadzała mi.
Sesje, które sam poprowadziłem, odbywały się głównie w trybie online (66, czyli 75%). Blisko 2/3 (55) stanowiły sesje rozegrane 1:1. Widać tu jednak wyraźną zmianę w porównaniu z ostatnimi latami (~90% w 2023, ~80% w 2024). Udało się pozyskać kilku stałych graczy i sformować względnie spójną drużynę. Czas pokaże, czy tę grupę uda się utrzymać. Mimo wszystko ciągle najłatwiej umawiać z pojedynczymi osobami.
- Nowa Marchia / Carcosa: 36 sesji [73 D&D Draft]. Kampania (czy raczej kampanie) to prequel mojego autorskiego uniwersum XIII Stulecia. Nowa Marchia to jednostka polityczna, która narodziła się w trakcie rozgrywek wskutek połączenia kilku niezależnych terytoriów (księstwa Aerik, Lothric/Lotaryngii i tzw. doliny muminków) pod władzą wielkiego mistrza Żelaznej Gwardii. Drużynie po wielu bojach z wielkimi krabami i szprotoludami udało się powstrzymać zagrożenie ze strony wysokiego złego księdza, który tworzył w górach armię jaskiniowców. Kulminacją tych wydarzeń była szarża ciężkiej kawalerii, która rozniosła barbarzyńców. Następnie po ok. półrocznej przerwie śmiałkowie ruszyli przez teleport do osławionej Carcosy, gdzie przeżywają (albo i nie) kolejne niesamowite przygody, tocząc nierówny bój z tyranią Żółtego Króla. Najważniejszymi bohaterami są Gurth, Velgir oraz Rui. Przygody będą kontynuowane.
- Rycerze Ziem Jałowych / Gesta Ulrici: 21 sesji [OD&D/CM]. XIII Stulecie. Seria midqueli i sequeli, których bohaterami byli Septimus Aurelius i jego drużyna, Andrea, Donal, Bruno oraz Ulryk. Zapełniliśmy sporo białych plam w kalendarium Magicznego Świata. Wątek Ulryka był kontynuowany i doprowadził tego wielkiego bohatera na tron — wpierw udało mu wygrać wojnę podjazdową na stepach Tartarii, a następnie zjednoczyć rozproszone rody północy. Normanowie obwołali go królem, ponadto otrzymał liczne nadania od króla Dagona (m.in. Transylwanię i marchię braniborską). W ten sposób stał się jednym z największych lordów Kontynentu, osiągając 11. poziom (w wielkiej tabeli wszech czasów zajmuje drugą lokatę po Gurczenie!). I to już chyba koniec tej opowieści.
- Legenda Miecza: 5 sesji [Dragons at Dawn]. Krótka kampania, niczym nieróżniąca się od pozostałych (hexcrawl), luźno powiązana z resztą — jedyny ocalały odnalazł się potem w Carcosie. Gra (symulakrum) Daniela H. Boggsa, skądinąd zasłużonego dla odkrywania sekretów kampanii Blackmoor, niespecjalnie przypadła nam do gustu. Chyba nie inaczej myślał o D@D sam autor, porzucając projekt już dość dawno temu. Dla mnie bez powrotu.
- Pewnego razu w Starym Świecie: 9 sesji [WFRP 1E]. Reaktywacja 2 z 3 starych kampanii sprzed 10 lat (i od razu ich połączenie w jedną całość). Akcja w świecie gry również poszła do przodu, generalnie jest to rzeczywistość, w której doszło do wydarzeń opisanych w kampanii Wewnętrzny Wróg. Pierwsza edycja Młotka po tylu latach — szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że jeszcze do tego wrócę. A jednak wróciłem, tylko po swojemu, czyli odrzucając całą polską tradycję prowadzenia tej gry. Sięgnałem do źródeł, czyli podręcznika i oficjalnych dodatków, zarówno w zakresie zasad, jak i opisu świata (ze szczególnym uwzględnieniem geografii politycznej Imperium). Założę się, że mało który fan WFRP słyszał o cesarzu Heinrichu X. Na razie mieliśmy dwa osobne wątki, jednak bohaterowie podróżują w tym samym kierunku (do Sudenlandu) i być może się tam spotkają.
- Przygody Helgi Hauer: 17 sesji [WFRP 1E]. Zupełnie nowa kampania, mająca na celu wprowadzenie nowej graczki w hobby. Wybrałem Młotka, ponieważ dawał większą gwarancję na przeżycie początkującej postaci niż dedeki. Tytułowa Helga skompletowała już profesje gajowej i zwiadowczyni. Nie brakło dramatycznych wydarzeń i nie raz los bohaterki zawisł na włosku. Co jednak ważne, graczka poradziła sobie bez mojej pomocy. Kampania ma charakter lokalny, a konkretniej — dolnośląski i sudecki. Do świata gry przenoszę bowiem swoją wiedzę historyczną na temat średniowiecznego Śląska, w którym się specjalizowałem, a wszystko to w scenerii zbliżonej do Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich. Zostanie opisane w osobnym raporcie.
Ja znam Heinricha X :) Choć nie z Wewnętrznego Wroga (którego miałem tylko dwa tomy) a z Księgi Wiedzy Tajemnej w której była o nim wzmianka :) I gratki, prawie setka sesji, zazdrość :)
OdpowiedzUsuńA nie był to przypadkiem Mroczny Cień Śmierci? ;)
UsuńGratuluję ilości sesji. Cieszę się, że udało mi się dołożyć małą cegiełkę do tego wyniku. Mam nadzieję zagrać i w Warhammera, zanim zdąży Cię znużyć :)
OdpowiedzUsuńDziękuję! Miałeś w tym ogromny udział - zagrałeś u mnie ok. 50 razy :) Warhammer nie zając, jak nie teraz, to za kolejne 10 lat ;)
UsuńWynik godny. Zwłaszcza, że utrzymujesz podobny poziom zaangażowania od kilku lat. Trochę szkoda, że się wycofałeś z naszej ekipy, ale rozumiem dobrze potrzebę tworzenia i obserwowania światów. Występowanie jako osoba grająca bywa nieco zbyt mało intesywne.
OdpowiedzUsuńNiestety, przy prowadzeniu kilku kampanii i innych zobowiązaniach nie jestem już w stanie w pełni zaangażować się w Waszą kampanię. Granie w kratkę mija się z celem, a wolałbym uniknąć sytuacji, w której robię podczas sesji co innego - mam podzielną uwagę, ale bez przesady ;)
UsuńDzięki za kolejny rok przygód. Przyznam, że Dragons at Dawn było męczące z wszystkimi przelicznikami, a granie w uproszczoną wersję nie za bardzo dawało pole do rozwoju, bo umieralność była bardzo wysoka. Ale za to Nowa Marchia i Carcosa zaowocowały licznymi sesjami godnymi zapamiętania.
OdpowiedzUsuńDzięki za uczestnictwo w 25 sesjach! Zgadzam się - nasza mega kampania jest jak wino. Długą drogę przeszliśmy od czasów Pustkowia Piktów, a niebawem 10. rocznica startu tej kampanii. Tempus fugit...
Usuń