wtorek, 3 listopada 2026

Przygody Helgi Hauer [odc. 11–15]

Helga Hauer (źródło: ChatGPT)
Druga część kampanii, opowiadającej o losach tytułowej Helgi. Przypominam — rzecz dzieje się na terytorium Ligi Ostermarku (czyli na Śląsku — swoją drogą muszę tu zamieścić moją rozpiskę prowincji imperium wraz z historycznymi odpowiednikami) w pierwszych latach panowania cesarza Karla-Franza I. Oczywiście, jeśli za początek panowania tego władcy przyjąć rok 2502 (według chronologii z dodatku Wewnętrzny Wróg), a nie 2491 (jak w artykule The Old World Timeline, zamieszczonym w czasopiśmie "White Dwarf", nr 140 z sierpnia 1991). Nasza kampania potrwała pół roku i właśnie tyle czasu upłynęło w świecie gry.

Warto tu doprecyzować jedną rzecz. Według podręcznika profesja (kariera) podstawowa to element przeszłości postaci — to, czym zajmowała się, zanim została poszukiwaczem przygód. Postanowiłem zerwać z obrazem cynicznego, wykorzenionego najemnika, który wędruje z miejsca na miejsce i na koniec odjeżdża w stronę zachodzącego słońca, pozostawiając za sobą zgliszcza. Zamiast tego powiązaliśmy przygody Helgi z miejscem jej pochodzenia. Uczyniłem z początkowej profesji trwały element rozgrywki. Na początku kampanii dało to kilka punktów zaczepienia dla wątków fabularnych — przede wszystkim dzięki powiązaniom rodzinnym. Stała posada gajowej zapewniała Heldze byt materialny, a nam pozwalała uniknąć losowania dostępności noclegu i jedzenia. Na szlak wyruszała prosto z rodowej leśniczówki i powracała do niej po zakończeniu przygody, aby zregenerować siły w domowym zaciszu. Ten lokalny wymiar kampanii, przypominający niekiedy górską wędrówkę po Górach Wałbrzyskich, Kamiennych i Sowich, towarzyszył nam przez cały czas jej trwania.

piątek, 30 października 2026

Raport miesięczny #10 [sesje 55–63]

Arenwald (źródło mapy)
Dobre tempo z września zostało utrzymane. Cała (niemal) para poszła w dokończenie kampanii "draftowej", w której dobiliśmy do 99 sesji. Setna sesja będzie ostatnią, przynajmniej na razie. Na pewno opublikuję zbiorcze podsumowanie tej kampanii. Postaram się również przygotować tzw. krytyczny komentarz do samego Draftu, który w międzyczasie przepisałem na czysto.

Co dalej? To się zobaczy. Przynajmniej do końca roku chciałbym utrzymać regularne granie przynajmniej raz w miesiącu. "Zapachniało powiewem jesieni", więc wypadałoby wrócić do WFRP, może nawet od razu z dwiema kampaniami.

wtorek, 27 października 2026

Przygody Helgi Hauer [sesje 1–10]

Helga Hauer (źródło: ChatGPT)
Przedstawiam z dawna oczekiwany raport z kampanii, która wystartowała równo rok temu, 27 października 2025 roku. Zakończyła się natomiast 25 kwietnia 2026 roku. W ciągu pół roku (z przerwami) rozegraliśmy 21 sesji, z czego tylko 7 odbyło się online. Przyznaję, że spisanie przygód tytułowej Helgi trochę mi zajęło, ale dużo się działo przez ten ostatni rok. Żałuję, że nie spisywałem na bieżąco choćby krótkich podsumowań. Mam tylko rękopiśmienny wykaz sesji i trochę notatek. Niestety, wiele szczegółów umknęło z pamięci.

Było to wprowadzenie nowej graczki w hobby. Kampania zarazem wpisała się w szerszy trend — mój powrót do pierwszej edycji Warhammer Fantasy Roleplay po blisko dekadzie. W tym samym czasie reanimowałem bowiem moją mega-kampanię z lat 2013-2016. Nie wykluczam zresztą, że wszystkie te przygody dzieją się w jednej linii czasowej.

Jak wyszło? Myślę, że nadspodziewanie dobrze! Nie zawahałem się przed określeniem graczki "erpegowym odkryciem roku". Poradziła sobie bardzo dobrze. Siłą rzeczy podeszła do sprawy na świeżo, nie powielając utartych schematów. Skupiła się na wspólnym tkaniu opowieści, zostawiając mnie kwestie mechaniczne. Odnalazła się też w świecie gry, mimo że nie znała jak dotąd uniwersum WFRP.

Raport podzieliłem na dwie części. Dodałem trochę uwag Okiem Sędziego. Charakterystykę postaci zamieszczę na końcu.

środa, 30 września 2026

Raport miesięczny #9 [sesje 46–54]

Ziemie Jałowe [źródło mapy]
Wróciłem! Kampania od razu nabrała rozmachu i odrobiliśmy minione miesiące. Chciałbym do końca roku zamknąć kampanię na zasadach Draftu. Na razie na liczniku 91 sesji, moim celem jest okrągła setka. Znowu rozsypała się nam drużyna, jednak nie mam zamiaru zwalniać. Dlatego większość sesji odbyła się w trybie 1:1, gdzie gracz obejmował dowodzenie nad całą drużyną. Stąd też zapewne pewien brak ciągłości w eksploracji. Trup ściele się gęsto. Takiego przemiału postaci sobie nie przypominam od czasu kampanii Pustkowie Piktów. "Nic to" — jak mawiał pułkownik Wołodyjowski, ponieważ "D&D characters die frequently" — jak mawiał z kolei Frank Mentzer. Bohaterowie nie mają lekkiego życia, bowiem na ich drodze postawiłem potwory z gry planszowej MONSTRUM. Nie wytłukli wszystkich podczas poprzedniej kampanii, a szkoda, żeby się zmarnowały, nieprawdaż? Oprócz gry śp. Jacka Ciesielskiego pobrzmiewają tu echa Le Morte d'Arthur, serii Fallout i Mad Max, Odysei i He-mana, a toponimia i onomastyka sugeruje wpływy słowiańskie i skandynawskie. Czyli klasycznie pomieszanie z poplątaniem :)

poniedziałek, 21 września 2026

Galeria Bohaterów – drużyna #3

Trzecia kampania rozpoczęła się i zakończyła najpóźniej. Dobiliśmy do 33 sesji (przypominam: w pierwszej kampanii do 21, w drugiej do 51). W kampanii uczestniczyło 4 graczy. Pod koniec prowadziłem tej samej ekipie naprzemiennie z OD&D i przyznam, że byłem już wówczas bardzo zmęczony Młotkiem. Dlatego też dążyłem do jakiegoś finału i nie oszczędzałem bohaterów. To z kolei tłumaczy wysoką śmiertelność postaci graczy, sięgającą ~88% (drużyna #1: 33,33%, drużyna #2: 26,67%). Zrezygnowałem z polityki potępienia pamięci, dzięki czemu przetrwały wszystkie karty postaci. Jednocześnie rozpocząłem archiwizację przygód. O ile z pierwszej kampanii zachował się tylko wykaz rozegranych sesji, z drugiej — skrótowe podsumowanie, o tyle z trzeciej mam już pełny raport, spisany po zakończeniu na podstawie wcześniejszych notatek. Podczas zbierania materiałów odkryłem archiwum rozmów z dawno nieużywanego komunikatora, gdzie relacjonowałem przebieg sesji innemu koledze (nawiasem mówiąc, członkowi drużyny #2). Lektura tych rozmów (prowadzonych często "na gorąco") po upływie dekady była ciekawym doświadczeniem, pokazującym, jak bardzo zmienił się mój sposób prowadzenia. Były one jednak bezcenne, bo masa szczegółów umknęła z pamięci. Bez wątpienia w utrwalaniu nie pomagały hektolitry wypitego podczas sesji alkoholu.

Były to w sumie klasyczne przygody. Część scenariuszy powtórzyła się, choć często z pewnymi zmianami (głównie w zakresie lokalizacji i imiennictwa). Czasem jednak z lenistwa używałem tych samych elementów, co po latach pozwala połączyć kropki (np. w ten sposób ród von Calahas pojawił się w trzech kampaniach). Oczywiście, wówczas tego nie planowałem, zakładając, że przygody dzieją się w światach równoległych. Graliśmy w miarę zgodnie z zasadami, ale im dalej, tym pojawiło się więcej house rules, rodem przede wszystkim z Basic Role-Playing, którym się wówczas zaczytywałem. 

Teoretycznie ten skład miał predyspozycje do rozegrania kampanii najlepszej pod względem merytorycznym. Przy stole zasiadło kilku historyków, ekonomistów, zagorzałych fantastów, gamerów i erpegowców; jeden z graczy był rekonstruktorem. Ewentualne warhammerowe braki łataliśmy kalkami z Sienkiewicza, Sapkowskiego i zyskującego wówczas popularność Martina. Jednak w praktyce to nie pomagało, wręcz przeciwnie. Zapamiętałem, że dość dużo się kłóciliśmy. A jak byłem w bractwie rycerskim... Erudycja szkodzi! Ale znowu — alkohol na pewno nie pomagał. Pierwotnie miałem zamiar napisać trochę więcej na temat niektórych osób. Myślę, że byłoby to poniekąd zabawne. Po przemyśleniu sprawy (i konsultacji z jednym z graczy) postanowiłem wszakże ograniczyć personalne uwagi do absolutnego minimum, skupiając się na opisie wydarzeń, do których doszło podczas sesji.

poniedziałek, 7 września 2026

Langdalsryggen — góra o tysiącu twarzy

Widok na Osterfjorden
W górnej części niezwykle malowniczej doliny Kaperdalen, pomiędzy jeziorami Bumannsvatnet a Langdalsvatnet, wznosi się niewielki grzbiet górski. W powszechnej świadomości funkcjonuje on jako Langdalsryggen. Taki toponim znajdziemy na mapach topograficznych, w kalendarzach turystycznych, a także na drogowskazie na początku szlaku. Tymczasem na ustawionej w rejonie szczytu tabliczce widnieją aż trzy zupełnie różne nazwy: Langdalsryggen, Bumannsheia oraz Dazzavarri. Skandynawowie powiadają, że ukochane dziecko ma wiele imion. Które z nich jest tym prawdziwym?

wtorek, 1 września 2026

Raport miesięczny #6–8 [sesje 42–45]

Właściwie jest to raport kwartalny (jak na giełdzie). W czerwcu, lipcu i sierpniu poprowadziłem tylko cztery sesje. To duży spadek, więc nie ma się czym chwalić. Ale też nic dziwnego — cała para poszła w zwiedzanie północnej Norwegii. Dobrej pogody tam jak na lekarstwo i szkoda mi było spędzać czas przed komputerem, zwłaszcza że trochę pięknych wieczorów i tak wypadło przez Mundial. Raport z kampanii Arktyczne Lato ukaże się wkrótce. Mam nadzieję, że wraz z nadejściem jesieni sesji będzie coraz więcej. Z pozytywów — zakończyliśmy kampanię na planszy MONSTRUM [tym samym w mega-kampanii na zasadach Draftu dobiliśmy do 82 sesji].