Maj był naprawdę słaby, nie tylko erpegowo, ale co zrobić. Mimo wszystko coś tam pograliśmy. Przygoda na planszy Monstrum Jacka Ciesielskiego rozwija się ciekawie. Nadałem tej kampanii trochę cech Planescape, ale bardziej z przymrużeniem oka. Nie wyobrażam sobie czytać setek stron, żeby potem poprowadzić kilka sesji, które i tak nie będą miały szans w starciu z nostalgią. A już na pewno nie wkręcałbym się w pseudofilozoficzne rozkminy. Nawiasem mówiąc, z biegiem czasu każda kampania OD&D ma tendencję do ewoluowania w stronę międzyplanetarnych przygód z udziałem istot półboskich.