Gwoli przypomnienia: Stowarzyszenie Umarłych Awanturników to opowieść o postaciach, które albo przetrwały moje dotychczasowe kampanie D&D (Pustkowie Piktów, Gesta Gurczenis, Stary Świat), albo zostały cudownie ocalone (wskrzeszone). Dwóch graczy poprowadziło łącznie 15 bohaterów. Raport z pierwszej części (odc. 1-10) można przeczytać tutaj. Teraz natomiast przedstawiam podsumowanie drugiej (i ostatniej) części kampanii (odc. 11-19). Łącznie rozegraliśmy zatem 19 sesji. Teraz trochę żałuję, że nie pisałem chociażby skrótowych raportów, ale postaram się opisać z pamięci najciekawsze epizody. Rdzeń mechaniki stanowiło OD&D, walki toczyliśmy z wykorzystaniem Dungeon! Davida R. Megarry'ego (link), sporą rolę odgrywały poziomy energii życiowej, zaczerpnięte z tzw. wariantu Richarda Snidera (link).
sobota, 20 lutego 2021
sobota, 13 lutego 2021
Buffalo Castle – gra paragrafowa w oparach absurdu
Broszura Buffalo Castle to prawdopodobnie najstarsza gra paragrafowa fantasy (u nas ten typ rozgrywki znany jest jako fantasolo). Opublikowana w 1976 roku, o ładnych kilka lat poprzedza słynną serię Fighting Fantasy. Przygoda wykorzystuje zasady Tunnels & Trolls. Korzystałem z 10. wydania (druku) z kwietnia 1980, które zawiera wskazówki, jak dostosować poziom trudności do nowej edycji gry (chodzi o 5E, która ukazała się w 1979). Autorem jest zmarły niedawno Rick Loomis (†2019), postać ogromnie zasłużona dla RPG, założyciel Flying Buffalo i wydawca T&T.
czwartek, 28 stycznia 2021
Jam jest Kargunt! "Dark Fort"
Dark Fort to niewielka gra fantasy przeznaczona dla jednej osoby. Opowiada o losach śmiałka imieniem Kargunt, który przemierza podziemia pod tytułowym fortem w poszukiwaniu sławy i skarbów. Z okładki dowiemy się, że autorem niewielkiej broszurki (liczy tylko 2 kartki) jest Pelle Nilson, rok wydania to 2018, a gra położyła fundament pod popularny Mörk Borg. Czy tak faktycznie było, nie wnikam. Obecnie można ją nabyć tylko wraz z Feretory, czyli zinem-dodatkiem do Mörk Borg właśnie. O istnieniu Dark Fort dowiedziałem się dopiero z Cornego Gronia, i od razu postanowiłem zagrać w pierwowzór gry Jakuba Skurzyńskiego.
sobota, 16 stycznia 2021
Bo jo jest halny gazda. "Corny Groń"
Pozostając na peryferiach fandomu, zatopiony w lekturze starych manuskryptów, rzadko kiedy sięgam po nowe gry, a jeszcze rzadziej o nich piszę (a właściwie nie piszę w ogóle). Przyznaję, że o Cornym Groniu jak dotąd nie słyszałem i pewnie gdyby nie posty w grupie na popularnym portalu społecznościowym, nie wiedziałbym nawet o istnieniu tego tytułu. I błąd!
czwartek, 31 grudnia 2020
100 sesji Roberta albo podsumowanie roku 2020
Rok 2020 bez wątpienia był rokiem wyjątkowym. Dzięki (sic!) pandemii rozegrałem okrągłe 100 sesji. Poprowadziłem 54 razy, jako gracz wystąpiłem 46 razy. Już myślałem, że nie uda się wbić setki, ale emocjonujący ostatni tydzień roku zaowocował pięcioma rozgrywkami, z których ostatnia odbyła się dzisiaj. Oczywiście, to wszystko nie byłoby to możliwe, gdyby nie przestawienie się na granie online. Początkowo byłem wobec tego dość sceptyczny, ale prędko zmieniłem zdanie. Graniu online postaram się poświęcić osobny wpis. Łatwo zatem policzyć, że grałem prawie 2 razy w tygodniu. Jest to absolutny rekord – moje zapiski z czasów młodości wprawdzie nie przetrwały, ale na pewno nie grałem aż tyle, z wyjątkiem może wakacji, gdy wraz z kuzynem nudziliśmy na podlaskiej wsi i graliśmy chyba codziennie przez parę tygodni. Dla porównania w 2019 były to ledwie 44 sesje, zaś w latach 2013-2015 poprowadziłem łącznie ok. sto razy. Oto podsumowanie mojego erpegowego roku.
Etykiety:
[digital_shades],
badania,
BD&D,
Chainmail,
Dungeon!,
FATE,
Gesta Gurczenis,
Goci,
OD&D,
oldschool,
planszówki,
raporty,
retrogaming,
RPG,
sandbox,
SIMPLE,
Stary Świat,
T&T,
WFRP
sobota, 12 grudnia 2020
Stowarzyszenie Umarłych Awanturników
Brak raportów nie oznacza, że nie prowadzę. Z braku czasu (i chęci) zrezygnowałem, przynajmniej na razie, z pisania szczegółowych sprawozdań z sesji. Mam zresztą wrażenie, że ta formuła już się wyczerpała. Nie rezygnuję jednak z podsumowań, które dają szansę na wgląd w to, co obecnie się u mnie dzieje. Oto zbiorczy raport z mojej bieżącej kampanii OD&D (odc. 1-10). Bo pomimo wszystkich zmian, niejednokrotnie wręcz rewolucyjnych, będę się upierał, że w dalszym ciągu gramy w OD&D. Jest to przede wszystkim opowieść o eksploracji podziemi i walce z potworami w celu zdobycia skarbów i nieśmiertelnej chwały. FIGHT ON!
czwartek, 3 grudnia 2020
Cechy postaci w starym D&D
W środowisku retrogamerskim (nie tylko w Polsce) pokutuje kilka mitów na temat cech postaci (atrybutów, charakterystyk, talentów, zdolności) w starych dedekach. Pierwszy z nich mówi, że nie odgrywają one większej roli w przebiegu rozgrywki (albo wręcz w ogóle nie mają znaczenia). Jako przykład najczęściej wskazywane jest OD&D i pierwsza edycja BD&D (autorstwa Johna Erica Holmesa), przeciwstawiane późniejszym iteracjom Lochów i smoków. Atrybuty zapewniają tylko niewielkie modyfikatory tu i ówdzie, resztę załatwia się przecież opisami, a sędzia na bieżąco rozstrzyga sytuacje sporne, oceniając okoliczności. Po drugie – panuje przekonanie, że sześć cech (w języku polskim przyjęły się tłumaczenia: Siła, Inteligencja, Mądrość, Kondycja, Zręczność i Charyzma), losowane oczywiście za pomocą kolejnych rzutów 3d6 (roll-in-order) to kanon wykuty w skale, który stanowi fundament gier z rodu D&D. Czy w rzeczywistości tak jest? Dowiecie się z lektury niniejszego tekstu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


